piątek, 24 stycznia 2014

ROZDZIAŁ 79 <--- 0.0

(Lana)
Usiadłam obok Louisa na kanapie. Tyle rzeczy się pozmieniało, teraz to dopiero zauważyłam.Na przykład ja - spoważniałam, nie, to złe określenie. Dorosłam - tak z tym bym się zgodziła. Rok temu gdybym pomyślała, że teraz będę siedzieć z Lou i świętować naszą rocznicę.... no po prostu bym wyśmiała. Ale teraz... teraz jest inaczej, zrozumiałam wiele rzeczy, których wtedy nie rozuimałam.
- Nie mogę uwierzyć że znamy się ponad rok -powiedziałam opierając  głowę na torsie chłopaka
- No.. ja też nie - objął mnie i zaczął wolną ręką gładzić moje kasztanowe włosy
- Wiesz.. -zaczęłam i przybliżyłam się do niego
- Co wiem? - spytał posyłając mi spojrzenie pełne szczerej ciekawości
- A może by porobić coś innego niż siedzenie na kanapie? -spytałam opierając się ręką o oparcie kanapy podciągnęłam się i teraz zasłaniałam prawie cała widoczność Louisa
- Tak się bawimy? - zaśmiał się - Od kiedy panna Movin jest niegrzeczna ? -spytał nie przestając się uśmiechać
- Oo od zawsze. Tylko że ty jeszcze nie zdjąłeś ze mnie tej maski - uśmiechnęłam się
- A wiesz.. z chęcią - popatrzył się na mnie i przyciągnął do siebie. Moje włosy utworzyły w okół nas ścianę. Oblizałam usta i przygryzłam wargę , rozwaliła mnie jego mina, była coś typu "Nie może być!(*.*)" Louis położy ręce na mojej tali przez co teraz w tej chwili mógłby już ze mną robić co mu się żywnie podoba. Przybliżyłam się do niego i pocałowałam , najpierw lekko, i się odsunęłam. Louisowi to nie wystarczyło -  przyciągną mnie do siebie i namiętnie pocałował. Oczywiście oddałam pocałunek, złapałam go za kołnierz i próbowałam ściągać z niego bluzkę  ale w tym samym czasie usłyszałam trzaśnięcie drzwiami. Szybko się od Lou oderwałam co skończyło się zaliczeniem gleby na podłodze.  
- A nie mówiłem ? -spytał Max patrząc na nas ze skrzyżowanymi rękami na piersi i kręcił głową z uśmiechem
- Powiedział święty - odparłam podnosząc się z podłogi
- No walenty, przenosimy się tutaj, u nas nie ma kogo wkurzać muzyką  - powiedział Nathan a za nim wszedł do salonu Zayn, Lulu, Liam, Horan i Parker
- Harry u Taylor nie? -spytał Louis dobrze znając odpowiedź
- Taa... - powiedział przeciągle Niall  wznosząc oczy ku górze
- Przyłączcie się ? - spytała Lulu z uśmiechem
- Nie, sorry ja zaraz muszę wracać, -powiedziałam patrząc na zegarek, było już późno, zbyt późno żeby zostać i nie narażać sie na pewną śmierć od strony taty.
- Oj, no weź -powiedziała Lulu wieszając mi się na plecach
- Lulu, no! - zrzuciłam ją- nie mogę, następnym razem mnie nie wypuszczą
Zaczęłam ubierać buty. Dzień przed urodzinami Lulu wróciłam pół godziny po czasie,PÓŁ GODZINY! Odkąd tato się dowiedział ze ja  i Louis jesteśmy razem , zaczął mi wyznaczać czas. Wkurzało mnie to jak nie wiem. Ale trudno trzeba było się dostosować.  Na szczęście do Lulu mnie puścił.
- Odprowadzić cię ?- spytał Louis wstając
- Jak chcesz - powiedziałam wzruszając ramionami wkurzona na Max'a , że zepsuł nam tak pięknie zapowiadający się wieczór
- Chce dokończyć - powiedział Max patrząc na mnie
- No wiesz ! -powiedziała Lulu uderzając go kapciem w ramie 
- Gdzieś tam, zamiast do domu wciągnie ja w krzaki i .... - rozmarzył się
- Max, coraz bardziej się ciebie boje wiesz. -powiedziałam - Ty tylko o jednym
- Nooo - poruszył brwiami. Czasami zastanawiałam się czy on nie jest czasem niewyżyty seksualnie
- Wiesz w krzaki jak w krzaki ale pod drzewkiem wygodniej przynajmniej cie nie drapią gałęzie - odezwał się  Nathan
-  Jaki znawca - Zayn klepnął go po plecach
- No a jak - uśmiechnął się
- Wypróbowywałeś już z Lulu?
- A co, chcesz spróbować z Perrie?
- No, ja lecę bajooo -powiedziałam i wyszliśmy
Szliśmy przez chwilę w milczeniu trzymając się za ręce. Tak bardzo nie chciałam teraz wracać. Kit już ze spędzeniem czasu sam na sam z Lou ale tam właśnie zaczęła się impreza a ja będę siedzieć w pokoju. Trudno.
- Serio by cię nie wypuścił? -spytał Louis gdy byliśmy przed drzwiami mojego domu
- A jak było z urodzinami? - popatrzyłam na niego
- Szkoda trochę , bo wiesz, z The Wanted większe szanse na demolkę nie?
- No wiem 
- Ale jutro będziesz mogła? Robimy po koncercie imprezę
- Spróbuje - powiedziałam i cmoknęłam go w policzek 

- Co to miało być? - usłyszałam gdy zamknęłam drzwi.
- Eddie, tak zawsze jest,nie zabronisz jej -powiedziała Monica
- Chłopak , no jeszcze ale całowanie? Nie!
- Jejuu ledwo wejdę do domu już awantury tato ogarnij, spokojnie. Bez nerwów. Tato, spokojnie, ja się z nim nie całowałam tylko na pożegnanie cmoknęłam w policzek a to różnica  a tak poza tym co Jezuu nie masz już się czego czepić?-spytałam - Jakoś kiedyś ci to nie przeszkadzało.
- Bo,.. - zaciął sie szukając odpowiednich argumentów ale na myśleniu się skończyło
- No? Właśnie, robisz z igły widły. Już nawet na czas przychodzę ale i tak coś ci musi nie pasować. A tak w ogóle, co ty do nich masz? Ludzie,chłopak jak inni - pobiegłam na górę. Po chwili przyszła Monica
- Musisz mu wybaczyć, ma dzisiaj zły dzień -powiedziała siadając obok mnie
- Ale co mu tak odbija, czemu on jest tak uprzedzony do Louisa? I ogólnie do tych chłopaków....? Przecież już się "poznali oficjalnie" się o co chodzi, wtedy jakoś się dogadywali...
- Chodzi o to, że ty jesteś jego córką, a ojcowie nienawidzą tego czasu gdy ich córeczka dorasta, to o to chodzi, spokojnie, miałam tak samo z moim tatą  - powiedziała - Widziałam co dzisiaj zrobił Louis, to dobry chłopak.
- Widziałaś? -spytałam byłam trochę w szoku jak uświadomiłam sobie, że ten filmik widział przecież wszyscy którzy byli wtedy w centrum
- Tak i ma u mnie plusa, mega mega plusa, a zobaczysz tato się do niego przyzwyczai i jeszcze będzie taki czas, że się polubią. A tak ogólnie, to prawda, że jesteście już rok?
- No tak. Sama się dziwie
- Ha, mój najdłuższy związek oprócz tego z twoim tatą, trwał 2 miesiące, długo nie?
- Serio? -zaśmiałam się
- Tak, w suemi to przez tatę, był podobny do twojego, a reszta to  moja sprawka

***
Wstałam i się ogarnęłam, nie wiedziałam co mam dzisiaj robić, tak ogólnie to zwykle szłam do Lulu albo chłopaków, ale z tego co przeczytałam w esie od Zayna, o 4 w nocy to dopiero się rozkręcali, Tak więc pewnie Lulu teraz dosypia, a chłopaki albo też odsypiają albo się przygotowują do koncertu. Tak więc zaczęłam się kręcić po domu i wkurzać domowników akurat obecnych, czyli Marthe, zaczęłam bawić się jabłkami na podłodze i cała kuchnia była potem w soku. Do tego gdzieś tak o 14 wskoczyłam na Twittera. Wpisałam swoja nazwę użytkownika (@LaMoNa_Vin) i hasło (bananiogorek1234). Była akcja #LarryForever, wiedziałam że to przeze mnie jeszcze wierzą w Larry'ego,niektórzy też w Elouenor mimo to i tak trochę zabolało jak pokazywali ich zdjęcia.Pomyślałam jak by zareagowali fanki gdybyśmy się ujawnili, choć udało nam się nas przetrzymać w tajemnicy rok, to i tka dużo. Ale co by zrobili? Byłabym następną dziewczyną dla hejtów i nową "osobowością" dla hejterów?  I w tym momencie pojęłam decyzję, którą pewnie będę żałować, no ale trudno. Chociaż wiedziałam że mimo to i tak będą wierzyć w Larryego, tak samo jak było w przypadku Elouenor
Ciąg Dalszy Nastąpi....

__________________________________________________________________
Noom tak więc, jak o tym pomyślę aż mi się łezką w oku kręci
Hehehe Nathan znawca xDD

NIE MOGE UWIERZYĆ, ŻE TO JUŻ TYLE ROZDZIAŁÓW
Źle obliczyłam i napisałam za dużo.. =[[
Tak czy tak, czekam na komentarze i tak obiecuje że sie rozkręci, przynajmniej pod koniec będzie coś ciekawego... ja myślę chociaż i tak pewnie miotły krzesła, ewentualnie banany i ogórki pójdą w ruch ale ci.. ja tu jestem objęta tajemnicą lekarską
Widzę, na sondzie z kim ma być Lulu trwa zacięta walka xDD
Jak na razie z Tomem...
Zdecydujcie się bo nie wiem jaką kocówę napisać xD
co do sond, bardzo sie ciesze, że głosujecie, co do endu.... no sami zobaczycie.. =]]
KOMENTUJCIE, POLECAJCIE <3 

Na teraz piosneka 
The Wanted - Running Out Of Reasons 
One Direction - Strong 
oby dwie <3 <3 <3 <3 x 100000

wtorek, 21 stycznia 2014

ROZDZIAŁ 78

(Lana)
*rok później*
Minął rok od tamtych wakacji, przez ten czas za dużo się nie działo, no, oprócz tego , że Harry przestał się fochać i znalazł sobie dziewczynę , Taylor, że też musiał Taylor, każda dziewczyna nosząca te imię to fałszywiec. Ta Taylor, tamta z wakacji a teraz wprowadziła się niedaleko nas Taylor Ramos, też taki fałszywiec. Tu każdy to wiedział, że ani ja Taylor Harrowej ani ona mnie nie lubi, wszyscy wiedzieli czym się może skończyć przebywanie w jednym pokoju we dwie. Ostatnio ucierpiał dywan, no niestety nie iwedziałam że w tym kubku jest barszcz więc.. to nie moja wina. Innym razem w całym domu walały sie pióra bo zaczęłyśmy się naparzać poduszkami. Ale nie tak jak to zwykle na piżamówkach jest tylko każda miała na celu ogłuszyć drugą. Był też dzień że niechcący wywołałam spięcie  na przewodach prądowych (xD) i przez parę dni chłopaki nie mieli prądu. Harry znalazł tą tak zwana dziewczynę, ale , już , są razem od miesiąca, zdążyli zerwać i do siebie wrócić już ponad 10 razy, także, ja im nie przewiduje długiego związku. Przez ten czas tez się sporo działo w szkole, a zwłaszcza u mnie i Lulu, zostałyśmy najbardziej nie lubianymi dziewczynami bo zadajemy się z TW i 1D, no nie ma to jak zazdrość. Ważne że mamy siebie (XDD) Ogólnie od tamtej pory pokłóciłyśmy się chyba raz, i to o głupią gumkę, żeby nie było chodziło o gumkę do mazania... no. Martha zaczęła chodzić do Londyśkiej szkoły i nigdzie się na razie nie wybiera. A tato dalej nie trawi Louisa, chociaż ostatnio aż tak się nie burzył jak mu powiedziałam ze idę do niego, no, musi sie przyzwyczaić. Monica popiera mnie w tej sprawie chociaż na początku też marudziła z powodu wieku ale i tak jej nie słuchałam. A o Lounie dowiedzieli się z gazety, coś było że czy była Harry'ego kręci z Louisem ale jako plotka, tato policjant mimo to i tak się domyślił. No tak, ale cały świat dalej myśli ze Lou jest z Eleanor. Lulu przeszła nagły atak adaczki gdy zobaczyła co Nathan na ich rocznicę dla niej przyszykował, a był to rejs statkiem do Hiszpanii a samoloty napisały na niebie "Nalu Forever" . Miedzy nimi jest też dobrze. The Wanted i One Direction już się tak nie kłócą, czyli w sumie poprawa na lepsze, ale w jednej sprawie było coś za cicho.. mianowicie Victor, ale nie chce sobie psuć humoru myśląc co on tam kombinuje.
- Martha, kiedy ty sobie znajdziesz chłopaka - spytała Monica gdy jedliśmy obiad 
- Nie znajdę - powiedziała - będę starą panną z 4 chomikami, to mi wystarczy
- Oj tam , nie wiesz jak to jest aż ci się żyć chce -powiedziała Monica
- Wolę chomiki, a Lana to co? Też mówiła że skończy ze ślimakami a teraz co? -popatrzyła na mnie
- A to moja wina czy jak? - spytałam
- Ale dlaczego? - spytała jakby oskarżała mnie o zabicie jej chomika
- Bo, ponieważ, gdyż, azaliż, sie zabujałam, mam prawo nie?
- No masz masz, ale tak w ogóle ten twój Louis jest takie inny niż wszyscy, taki dziecinny, jak na swój wiek oczywiście - powiedziała Monica
- Wiek się nie liczy ile razy mam mówić -przypomniałam
- O wilku mowa -powiedziała Monica
Tato na mnie popatrzył i wstał. Usłyszałam pukanie o drzwi, podbiegłam do nich ale tato już otworzył
- Witaj chłopaku -powiedziałam podchodząc do niego
-Witaj dziewczyno -powiedział -  Dzień dobry, mogę porwać na dzisiaj Lanę - spytał  mojego tatę który nam się przyglądał. Ten nie odzywał się ale wyglądał jakby przemyślał wszystkie za i przeciw. Byłam pewna że powie że nie, jego nie obchodziło co ludzi o nim pomyślą, tylko mówił to co miał na myśli akurat. A ja charakterek miałam po nim i mnie nie obchodziło co on powie ja i tak pójdę
- Tylko jej tam pilnuj -powiedział a ja wytrzeszczyłam oczy ze zdziwienia, miałam ochotę powiedzieć że nie jestem dzieckiem ale wolałam nie pogarszać sprawy bo jeszcze by zdanie zmienił - Tylko nie przeginajcie, - popatrzyła na Lou - i grzecznie tam
- Wróci do domu w nienaruszonym stanie -powiedział posłusznie
- Co dziś robimy? - spytałam z uśmiechem zakładając bluzę i kaptur


- Aaa... nie wiem, a na co masz ochotę? - spytał, popatrzyłam na niego. Był jakiś inny, taki uśmiechnięty, ale tak jak najbardziej szczerze. Od dawna go w takim stanie nie widziałam.
- Coś ty kombinujesz - powiedziałam zamykając drzwi
- Ja?? Nieee - zaprzeczył i objął mnie ramieniem. - Może.., pójdziemy do centrum?
- A czemu akurat do centrum? - spytałam rzucając mu podejrzliwe spojrzenie.
- Kochanie , przynajmniej raz, proszę cię - powiedział całując mnie w policzek
- No okeej - powiedziałam
Poszliśmy, rozmawialiśmy o różnych rzeczach, o tym że czas strasznie leci, o tym że ostatnio się wypogodziło, tak genialny temat na rozmowę , i coś w tym stylu.
- A tak apropo, fajny mamy dzisiaj dzień nieprawdaż -powiedział
- E, no zaiste piękny
- Tak, parę miesięcy temu też taki był - przyciągnął mnie do siebie
- I to jak- potwierdziłam - ale, no powiesz co kombinujesz?
- A tooo, to niespodzianka
- Loui, słonce proszę, żeby nie było przypału
- Ja i przypał? To nie ta bajka bejbe
- "Bejbe"?
- Za dużo czasu przebywam z Niallem
Poszliśmy do centrum a raczej już doszliśmy do centrum.
- Ty nie chcesz żebyśmy sie ujawniali prawda? -spytał nagle
- E, no lepiej nie a co?
- Nie nic, ale jeśli ani razu nie padnie twoje imie ani coś co będzie wskazywało jak sie nazywasz czy coś?
- No nie było by problemu, chyba nie?  -spytałam
- Nie nie wiem dlatego się pytam - powiedział patrząc na zegarek.
- No wiesz przecież ty i Eleanor dla innych jeszcze ze sobą jesteście wiec..
- No czas, - pokazał na krzyżówkę . Wszystkie światła nagle zmieniły się na czerwone a na wielkiej cyfrowej reklamie , która wisiała z jakieś piętnaście metrów ponad ulicą na budynku zamiast reklamy żarówek pojawił się ... LOUIS! Wszyscy pokazywali sobie go palcami, on coś mówił, ale nie było słychać dopiero po chwili usłyszałam gdy włączył sie głos.
- Znamy się dość długo - mówił - dłużej niż bym pomyślał, od samego początku wiedziałem, że jesteś dla mnie kimś więcej, w końcu dowiedziałem sie że ja dla ciebie też.Pamiętam jak się poznaliśmy, jak w jakiejś wymyślonej historii, -zaśmiał się, Louis mnie objął mocniej -ale ten dzień na zawsze odmienił moje życie, byłaś wtedy taką dziewczynką w nowym świecie, taką niewinną. Pamiętam dokładnie ten dzień, to miejsce. Pamiętam też jak mało mnie nie pobiłaś w kawiarnii -znów się zaśmiał, z mi zaczęło coś od środka wyfruwać - ale pamiętam też ten dzień kiedy się o ciebie bałem, bałem się o to że cię więcej nie zobaczę, już wtedy chciałem to zrobić ale nie potrafiłem. A teraz.. teraz jest inaczej jesteś obok mnie i ....przepraszam za te wszystkie dni kiedy nie mogłem być obok ciebie i ...- łzy wzruszenia  mi zaczęły lecieć z oczu, szybko je otarłam co nic nie dało bo znów następne były w kolejce - przepraszam za te wszystkie kłótnie, mimo ze nie były poważne i niektóre o byle co, przepraszam. Wiem, że nie mówię ci tego zbyt często, co jest dużym błędem, kocham cię, kocham cie jak jeszcze nikogo nigdy w życiu nie pokochałem. Czasami chcę to po prostu wykrzyczeć ale.. inni mogliby uznać mnie za wariata. Kocham cię, tak po prostu i dziękuje że jesteś, i myślę że będziesz już zawsze ze mną.
Filmik się wyłączy a inni zaczęli bić brawo, i to uczucie kiedy wiesz że chodzi o ciebie a inni myślą że to mowa o  Eleanor . Popatrzyłam na Louisa, nie mogłam wydusić z siebie słowa. Oboje mieliśmy na sobie kaptury, co dawało efekt tego że tylko my sie w tej chwili liczymy.  Louis otarł mi łzę z policzka
- Kocham cię -powiedział bezgłośnie, przyciągnął mnie do siebie i namiętnie pocałował. Oddałam pocałunek , nasze języki zaczęły tańczyć w swoim rytmie, a mi serce waliło tak ze się dziwiłam, że nie ma jeszcze trzęsienia ziemi. Chłopak  złapał mnie za rękę i splótł nasze palce unosząc je na wysokość naszych ramion.
- Też cię kocham -powiedziałam gdy się już od niego oderwałam - dziękuje ci za to - dalej trzymając się za ręce poszliśmy w stronę przedmieść. Ja też miałam coś przygotowane.
Gdy po przejściu na przedmieścia, dalej w rozmowie, że nawet nie zauważyłam kiedy zleciał czas, zaprowadziłam nas na łąkę chłopakowi mało oczy z orbit nie wyskoczyły.
- Łał  Niall miał rację, na brak wrażeń z tobą to nie muszę narzekać -powiedział patrząc na czarno-czerwony balon z koszem
- Wiedziałeś na co się piszesz - powiedziałam opierając się o jego ramię.
- Wiedziałem, wiedziałem, i niczego nie żałuję - powiedział
- Gotowi państwo? - spytał przewodnik
Wsiedliśmy do balonu, i czekaliśmy na odlot, dosłownie i w przenośni
- Gdzie sobie państwo życzą? - spytał starszy pan
Popatrzyłam na Louisa, tego nie przemyślałam
- Niech będzie jak najdłuższą drogą na ulicę Rive Drive dach tak będzie taki czerwono czarny, taki ciemny - powiedziałam
- Wiesz, to takie spokojne miejsce - powiedział po chwili  Louis opierając się o brzeg kosza - Można się ukryć i nikt cie nigdy nie znajdzie
- Dobre miejsce na ucieczkę przed sławą tak? - spytałam podchodząc do niego
- Dokładnie - uśmiechnął się
- Wiesz że my kiedyś w końcu też sie będziemy musieli ujawnić? -powiedziałam
- Wiem, ale to od ciebie zależy kiedy
- A nie raczej od modestu? - spytałam
- Zawsze można nagiąć zasady
- O, Louis Bad Boy? - spytałam zadziornie
- Tak Bad Boy - powiedział obejmując mnie - dla ciebie mogę być kim tylko chcesz...
Lecieliśmy właśnie nad rzeką która była w lesie, słońce zachodziło, było pięknie. Chciałam żeby to trwało wiecznie, tylko ja i Louis, ja i mój chłopak (jak to brzmi!asfgfdsa) sami, na zawsze, nic więcej nie potrzebowałam. Niestety po przeleceniu nad centrum gdzie ruch był już normalny niedaleko już lądowaliśmy. Wylądowaliśmy obok domu Lou. Chłopaki już byli w domu, i na widok balonu powychodzili na balkony i patrzyli się w neibo z otwartą buzią już nawet jak balon znikł im z pola widzenia. My w tym czasie nie zrobiliśmy za wiele nie licząc jeszcze jednego pocałunku przerwanego i tak wybiegiem chłopaków do ogrodu. Dopiero po chwili zauważyłam że jest ich jakoś więcej, była tez Lulu i Nathan , Nath przyprowadził ze sobą chłopaków z The Wanted a wszyscy w koszulkach z napisem "Louna forever!!!"
- Lou -powiedziałam - to twoja sprawka?
- E.. nie -powiedział
- Nie!! To mój pomysł - powiedział Niall - zasłużyłem sobie na coś
- Na co? -spytałam ze śmiechem
- Niech pomyślę -podparł się na ręce - buziak w policzek wystarczy - powiedział z uśmiechem
Dałam mu całusa w policzek i rozczochrałam włosy.
- Ej, dobra bo Louis będzie zazdrosny -powiedział Nathan odciągając Niallera ode mnie
- Eeeej! No ja taki nie jestem - oburzył się Louis
- No ja myślę
- Ej, wbijamy do nas!  - powiedział Max - trzeba zostawić dom dla gołąbeczków, nie wierze żeby dzisiaj byli grzeczni, w końcu Lana skończyła 16 lat nie?
- Etfefefefe -powiedziałam wystawiając mu język

CDN.....

__________________________________________________________________
XDD tak dawno nie pisałam tego opo że myślałam, że będzie do niczego, no ale... xD Opinię pozostawiam wam mi osobiście , znaczy, ja osobiście, zaliczam go do najlepszych jakie napisałam :D Yaay ale mi dlugi wyszedł , no ale musiałam wam jakoś wynagrodzić to ze przez miesiąc nie dodawałam nic :( A wzięło mnie na takie rozmantyzmy
Hehe ach te wojny między dziewczynami <3 xDD
I to uczucie kiedy dodaje rozdział bloga którego już mam następne 10 xDD

To co na górze napisane było w wakacje jeszcze teraz mam następne 20 i pare fajnych pomysłów, ale zwracajcie mi uwage jeśli robie z tego natępną Mode Na Sukces xD
Poza tym....

W KOŃCU REAKTYWOWAŁAM BLOGA.... JEZU AŻ MI NA SERCU LŻEJ XD
nie wiem czemu

Tak, licze na powieść, ale wiem że na nią nie zasłużyłam. Tak czy tak Twój komentarz nic Cię w sumie nie kosztuje i zabiera na napisanie minute? Pół?
1 KOMENT = Motywacja
poza tym, widzicie nową zakładkę... tak więc korzystajcie z niej  jeśli czegoś tu nie rozumiecie i wgl. Miło mi będzie  =]]]

Dedyk dla
Izy <3
Julii <3
Karoliny <3
Zuzi <3 (myślę że to czyta)
Liamkowej <3



wtorek, 12 listopada 2013

WIADOMOŚĆ OD AUTORKI

Sorry, że nie dodawałam rozdziałów i nawet nie wpadłam na pomysł, żeby dodać coś jakby pożegnanie tymczasowe. Tak więc dzięki KAMILI czytacie to w ogóle, za co jej bardzo dziękuję. Do rzeczy: muszę tymczasowo zawiesić bloga, mogłam to napisać miesiące temu. No tak, głupia ja. Jeszcze raz: ZAWIESZAM BLOGA DO ODWOŁANIA!!! A odwołanie na pewno będzie, bo zbyt dużo w to włożyłam pracy. Napisane mam już do końca bloga.

Jak wznowię działanie, poinformuję, jeśli ktoś chce być poinformowany niech zostawi swojego tt.
Od razu zaznaczam, że nie będzie to prędzej niż po nowym roku (!)

Więc jeśli jest ktoś nowy, komu się spodobał jakimś cudem może sobie doczytać czy coś.
Mimo wszystko polecajcie, może jakiś nowy czytelnik znajdzie.
Avalon

środa, 31 lipca 2013

ROZDIZAŁ 77

(Niall)
- Widziałem jak Harry szedł do pokoju Lany -powiedział Zayn 
- I ? CO z tego? -spytałem 
- Jak co ? Louis też tam jest , Lulu przecież mówiła nie pamiętasz , z jakieś 10 minut temu
- Aaa no tak - oświeciło mnie 
- Myślisz że on się tam biją -spytał
- Wiesz, jak to mawiał mój dziadek 'Gdzie dwóch sie bije tam dentysta korzysta' wiec, nic nigdy nie wiadomo - westchnąłem 
Po chwili  z góry wypadł wściekły Louis.
- Zabije go!! -krzyknął
- Czyli się nie bili -powiedziałem , na co Louis sie na nas popatrzył niedowierzająco że nawetw takiej sytuacji mamy siłę do żartów.

(Lulu) 
*2 dni potem*
*Londyn*
Chłopaki wymyślil sobie zakupy. No okej, poszliśmy do IKEI i zaczeliśmy wybierać. Ja z Jay'em mieliśmy wybrać łóżko i wypróbować (bez skojarzeń) a Nathan z Sivą poszli oglądać szafy. Poszliśmy w dwie różne strony. Jay pokazał na jakieś tam łóżko i się położył. Ja skoczyłam na nie gdzie po chwili było słychać cichy jęk. 
- Hogłhybyh hądś hę łęłe y moyey buyby?? -usłyszłałam 
 - Co?? 
Jay złapał mnie za rękę 
- Mogłabyś wziać tę rękę  zmojej buzi ? -spytał poprawnie Jay
- Ale co wygodne? - spytałam zmieniając temat
- Tak, bierzemy

(Siva)
- To co Nathan? Która ci przypadła do gustu? -spytałem 
- Ta jest nawet spoko -powiedział podchodząc do wielkiej brązowej szafy
- Weź zobacz czy jest dobra
- Jak ?
- Poodbmacuj ja , wejdźw nią i te pe 
- Dziwnie to brzmi. Ale czmu ja ?
- Bo nie ja
Sykes zaczął dosłownie obmacywac szafę 
- Dobrze sie bawisz? - spytałem 
- Świetnie- zakpił
- To super wejdź zobacz czy jest głęboka -powiedziałem przesuwając drzwi, ten posłusznie tam włazł a ja wtedy przekręciłem kluczyk. Nathan się zaczął drzec a ja poszedłem sobie gdzie indziej , szukając Jaya i Lulu. W końcu ich znalazłem udawali że coś oglaaja i rzucali zdania od czapy typu 'Ale on ma spodnie jak klaun' na co Jay mówił 'To już ja potrafie lepiej' i tak dalej. W końcu Lulu się zorietowała ze jestem bez jej chłopaka 
- Gdzie Nath? -spytała
- Szuka
- Czego?
- Bo ja wiem - powiedziałem wyciagając kluczyk z kieszeni
- Plus za pomysł ale weź nas do neigo zaprowadź. 
Za to Nathana było słychać na cały sklep , ludzie zaczęli zerkać na daną szafe a jedno dziecko nawet krzykneło ze ona jest nawiedzona. Otworzyłem drzwi ze środka wypadł Nathan , cały czerwony na twarzy
- I co? Znalazłeś Narnie? -spytałem 
- Tak, teraz ciebie wiłają -powiedział 
W końcu wróciliśmy bez ani szafy bo Nathan zbntował sie i powiedział że nie będzie sie narażał na zamykanie go w szafie a Jay zarządził ze łózko jest zbyt niebezpieczne dla otoczenia gdy w pobliżu jets Lulu.

 
(Lulu)
 I said people, we’re all looking for love tonight
Sometimes we can’t see it,
We’re all blinded by the light
And we all get low, all get low
Searchin for that peace of mind
Just when I’d given up,
Lookin for some kind of sign
That's when I found you, - w tym momencie zamknęłam oczy. Tego nie chciałam oglądać , wystarczyło mi tamto. Dzisiaj pierwszy raz była premiera "I found You". Solówka Nathana jak zwykle powalająca, ale ,jak zwykle musiało być , jest tam to coś. 
Nathan widząc moją reakcje przytulił mnie.
- To było dawno -szepnął mi do ucha- ty jesteś moja a ja twój i pamiętaj nic tego nie zniszczy. -pochylił się nade mną. Byliśmy u niego w pokoju więc mogliśmy sobie pozwolić na trochę mniej kontroli. Nathan zaczął mnie całować. Może nie zniszczy ale może osłabić. Chłopak zaczął się bawić moimi włosami coraz bardziej namiętniej całując. Oddawałam pocałunki jeden za drugim, a on zaczął ściągać moją bluzę. Oderwałam się od niego
- Nathan, proszę, nie dzisiaj -powiedziałam czujac że nic dobrego by z tego nie wyszło
- Co sie stało?
- Nie, nic, po prostu.... - nie wiedziałam jak to powiedzieć. Ale nagle zgrał jego telefon 
- Manager, sorry muszę odebrać. Skinęłam głową i założyłam słuchawki. Akurat miałam na 'HeartVancacy ' przez prawie całą pionsenkę myślałam o mnie i Nathanie, i nie wiecziałam czemu ale coś mi nie grało. Przypomniałam sobie te wygłupy Natha w pociagu jak mało mu nie uciachało koszulki drzwiami od wagonu i jak próbował zaspiewać pisoenkę Adele co skończyło się tylko przybyciem konduktora. Aż doszło do sołóówki Toma , to mnie wyrwało z zamyśleń i wsłuchałam się w jego solówkę 
This ain’t the Heartbreak Hotel,
Even though I know it well.
Those no show, they sure tell,
in the way you hold yourself.
Przypomniało mi się to co mi wtedy powiedział. Przecierz ja wiedziałam co on czuje gdy Nathan spotykał sie z Dionnie. Gdy nagle ktoś zapukał do pokoju
- Prosze -powiedziałam 
Wszedł Tom, zrobiło mi sie dziwnie, troche nawet głupio przez to, przez , przez to wszystko...
- Widziałaś Nathana? -spytał
- Tak, rozmawia przez telefon.
- Co się stało? Mi możesz powiedzieć -usiadł koło mnie
- Nie nic, troche mi głupio, po prostu - odparłam 
- Czemu? 
- A nie wiesz? 
- No tak, ten wieczór będe miał do końca zycia w głowie.
- Tak. Ja też. Ale dlaczego jest mi tak dziwni, czuje się jakbym cie wykorzystała
- Na pewno nie , młoda, pamiętasz co ci wtedy powiedziałem? Że ja tego chciałem , więc nic się nie stało.-powiedział z uśmiechem
Tom poszedł chwile potem do pokoju wszedł Nathan. Nawet sie nie zorietował  kiedy a był juz przeze mnie przyparty do sciany. 
- Wiesz , że cie kocham ? -spytałam 
- Wiem -powiedział przekręcając mnie tak zebym teraz ja była oparta. Przekreciłam kluczyk w drzwiach  Zaczęłam go namietnie całować - To tak isę bawimy 
- Tak - powiedziałam ściagajac jego bluzkę 
- Niegrzeczna dzisiaj cos, jesteś -powiedział szeptem
- Niepodoba ci się ? 
- Podoba, jak ty cała - zaczął mnie całować po szyi  i przeniósł na łóżko....

CDN.......

--------------------------------------------------------------------------------
Specjalnie ostatnia scenka nie była planowana ale jakoś tak fajnie mi się pisało , to pomyślałam czemu nie ? xDD
Noo. Aż mi się łezka w oku kręci, że aż tyle przeżyły xD No i że doczytaliście xD 
xD <-- uzależnienie xD 
Specjalnie dzisiaj dodaje i licze na epopeje

ps. sorry za błedy ale mi nie podkresla

ROZDZIAŁ 76

(Lana)
Pobiegłam na górę czując strach nie wiem sama dlaczego. Zapukałam do pokoju Nathana i Harry'ego i od razu weszłam.
- Nathan,  Niall cię woła -powiedziałam . Chłopak od razu wyparował z pokoju. 
- O co chodzi? -spytałam siadając obok Harry'ego na łóżku - wydawałeś sie jakiś taki....
- O nic, kiedy mi zamierzałaś powiedzieć ? - spytał 
- Czy to ważne ?- wstałam 
- Tak , ważne, to nie  jest dla ciebie najlepsze  
- SKĄD TY WIESZ CO JEST DLA MNIE  NAJLEPSZE???  - krzyknęłam - TO CO CO ROBIĘ TO MOJA SPRAWA, TO CO ROBIE I Z KIM TEŻ MOJA WIĘC SORRY ALE TOBIE JUZ NIC DO TEGO!!
- Dobrze wiesz, że zrobiłem to dla ciebie 
A wiec o to chodziło.... 
- TAK? DLA MNIE? RZECZYWIŚCIE COŚ POMOGŁO. ZADAŁEŚ MI TYLKO BÓL. WIESZ HARRY, ZACHOWUJESZ SIĘ JAK DZIECKO, NAJPIERW CHCESZ ZE MNĄ CHODZIĆ BY POTEM PO PARU DNIACH ZERWAĆ  A GDY JUŻ SOBIE KOGOŚ ZNAJDĘ MÓWISZ MI Z KIM I CO MAM ROBIĆ I CO JEST DLA MNIE NAJLEPSZE! 
- Ale to nie o to chodzi -zaczął 
- DAJ. MI. SKOŃCZYĆ. - powiedziałam - MÓWIŁEŚ ZE CHCESZ MOJEGO SZCZĘŚCIA. TO PROSZĘ BARDZO JESTEM ALE NIE, HARRY STYLES MUSI ZAWSZE MIEĆ TO CZEGO CHCE.
- Nie prawda
- BO CO? TY NIGDY NIE DOSTAJESZ TEGO CO CHCESZ??!?!?!
- Myślisz ze ciebie wszyscy wielbią? Nie potrafisz sobie z niczym poradzić i problemy tylko robisz.Zobaczysz , rozstaniesz się  z nim. To jest Louis Tomlinson, on może mieć każdą, Prędzej czy później , zobaczysz.
Łzy napłynęły mi do oczu.
- Mylisz się , on nie jest taki jak ty 
- Pewnie i tak na prawdę cie nie kocha  -powiedział spokojnie
Wybiegłam trzaskając drzwiami

(Louis)
- Wiesz , ja tego coś nie widzę za bardzo -powiedział Liam 
- Tak wiem, niech zgadnę, co tym razem?
- Jak co , patrz, wy sie od siebie różnicie
- Pod względem ?
- Wieku
- Oj daj spokój Liam -powiedział Niall podnosząc się z podłogi - czym się będzie różnić to że oni sa razem czy gdy nie są? Tylko tym że nie będą mieli chłopaka ani dziewczyny, nie widziałeś jak sie zachowywali przez ten czas na wakacjach .
- Horan ma racje -poparł Zayn
- Ta tak  ale wiesz o co mi chodzi, ogólnie to wam życzę jak najlepiej. -powiedział Liam ściągając bluzę

XXX *parę minut potem*
- Co sie stało? -spytałem  wchodząc do pokoju dziewczyn 
Lana siedziała na łóżku i ocierała  szybko oczy, myśląc ze nie zauważę
- Co ?? -spytała ze sztucznym uśmiechem -nic mi nie jest, czemu tak myślisz? 
- Ja nie myślę ja widze, co sie stało ?
- Dlaczego ja? Dlaczego mnie wybrałeś?
- Jak to dlaczego ciebie , to nie jest jakaś loteria. 
- Ale dlaczego , jest tyle dziewczyn na świecie a tu akurat trafiłam ja 
- Bo.. w sumie, za dużo by mówić, jesteś wyjątkowa. Tu ni chodzi o to kogo mogę mieć, kogo nie, kocham cię po prostu za..za to jaka jesteś i że jesteś.
- Louis my nie damy rady, ja nie dam rady, jak tak dalej będzie , ja już mam dość , to mnie przewyższy
- Będzie ciężko ale zobaczysz , będzie dobrze- przytuliłem ją -Teraz powiedz mi czemu tak myślisz?
- Oj tam, nie ważne -powiedziała zaciągając rękawy
Popatrzyłem na nią wymownym wzrokiem
- No.. wiesz Harry, i... mi powiedział, oj nie ważne 
- Co co ci powiedział? Czy zrobił? -przestraszyłem się
- Nie , nic nie zrobił
- Więc co ci powiedział ?
- Powiedział -zaczęła spokojnie jakby to miało zmniejszyć to co powie choć dobrze wiedziała ze tak nie będzie - że sa ze mną problemy , że ja myślę że jestem uwielbiana i że jestem słaba. A wiesz co,- zaśmiała się z siebie-  płacząc tylko to potwierdzam. Powiedział ze ty możesz mieć każdą - z każdym słowem moja złość rosła - i ze i tak pewnie za parę  dni się rozstaniemy bo ty i tak mnie nie kochasz
Zacisnąłem ręce. Chciałam jej pokazać ze to nie prawda, ale jednocześnie chciałęm pograć głową Harry'ego w piłkę.
- A ty ?
- Co ja ?
- Wierzysz w to ?
Spuściła głowę
- Ja nie wiem co o tym wszystkim myśleć
Zrobiło mi się trochę przykro, do pokoju nagle wszedł Harry. Wyszedłem rzucając mu mordercze spojrzenie.


CDN....
 ------------------------------------------------------------------------------------------------
Sorry że taki krótki ale następny będzie tylko i wyłączni dla Lulu i Natha , obiecuje :***
Tak wiem , zawiedliście się , ale , no nie mogłam nic innego wymyślić :( 
Już nawet teraz mogę napisać następny rozdział, a przynajmniej zacząć.
a , jest nowa sonda, wybierajcie o to od was zależy jej los <3


Drunk On Love <3333



niedziela, 14 lipca 2013

Rozdział 75

(Lana)
*następny dzień*
Ubrałam buty i bluzę, wzięłam parę złotych do kieszeni i już miałam chwycić klamkę gdy ktoś mnie objął.
-Gdzie sie wybieramy? - spytał do ucha Louis 
- Idę na grób mamy -powiedziałam
- Mogę iść z tobą ? - spytał 
Odwróciłam się do niego
- Serio chcesz?
- A czemu nie?
 Zaskoczyło mnie ot troche , nie chciałam brać nikogo ze sobą bo myślałam że nikt nie będzie chciał. Wyszliśmy , po drodze wstąpiliśmy do sklepu i kupiłam znicza.
Weszliśmy na duży cmentarz na końcu wsi.
- Tego dnia . -powiedziałam przez łzy gdy zapaliłam znicza -to...
- Która to rocznica? -spytał cicho Lou
- Pierwsza... -  było mi głupio że płaczę ale nie mogłam tego powstrzymać- tego dnia .. byłam w domu z nią ... i przyszedł on.. i ... wiesz co się..
Louis objął mnie i otrał łzy spływające z policzków. Kto by pomyślał , rok temu  straciłam kogoś kogo kochałam a teraz, zyskałam kogoś kogo na prawdę kocham. 
- Nie płacz- przytulił mnie- Twoja mama na pewno jest szczęśliwa twoim szczęściem ... 
- Wiem -szepnęłam - ale... 
- Rozumiem cię, i jest mi bardzo źle kiedy płaczesz, więc proszę, przestań - pogładził mnie po włosach 
Spróbowałam sie ogarnąć, położyłam parę kwiatków które zerwałam gdy szliśmy. Powiał chłodny wiatr. 
- Chodź, zimno się robi... -powiedział Lou, stwierdziłam że długo już tam stoimy wiec ruszyliśmy w stronę domu. 

***
Spakowałam ostaniom rzecz do torby, nie mogłam uwierzyć że to już końcówka wyjazdu,   mimo że z  wakacji jeszcze zostały 2 tygodnie.
- Gdzie moje spodenki w kwiatki?? -krzyczała Lulu z szafy 
- Masz je na sobie -powiedziałam - ja ide na dół
- NOo..
 Wyszłam z pokoju,
Chciałam zejść na dół ale na góre wpadł Nathan z Niallem. 
- Lana- powiedział Nathan do drewnianej łyżki - Jak sie czujesz? 
- Nathan ogarnij sie
- No co, chcemy nagrać ostatni wieczór tutaj , mów do kamery 
Kamerą była komórka trzymana przez Nialla
- Więc -zaczął  znowu Sykes -mamy do ciebie pytanie
- Ja też torturujecie ? -spytał Louis pojawiając się z nikąd 
- No ludzie!!! CZY TU NIE MOŻNA NAKRĘCIĆ ŻADNEGO KADRU BEZ PRZERYWANIA?!?!?!!? 
- Nathan spokojnie- powiedział Niall 
- Już ... - Nath odetchnął 
- Dajesz to pytanie -powiedziałam 
- A tak, Lana- zaczął- mam do ciebie pytanie 
- To już zdążyłam sie domyśleć ... KONKRETY!!
- Lana, co bym ci musiał dać, żebyś dała się mi pocałować - spytał ruszając porozumiewawczo brwiami ,Niall zrobiła na mnie zblizenie
- Narkozę -powiedziałam, Nathan zrobił minę zbitego szczeniaka i cmoknął mnie w policzek - Ato co miało być?  
 - Obeszło sie bez narkozy? Obeszło-powiedział zadowolony 
- Leć do swojej dziewczyny -powiedziałam
Nath poleciał do naszego pokoju żeby po krótkiej chwili wrócić z powrotem i zniknąć gdzieś. Zeszliśmy na sam koniec schodów, Lou znowu mnie objął
- A ja? 
- Co ty ?-spytałam 
- Co bym ci musiał dać żebyś dała się mi pocałować? -spytał
- A co, zazdrosny? - spytałam zadziornie 
- Nie... 
- Ta. jasne 
- Co, nie wierzysz mi? -obrócił mnie do siebie i oparł ofutrynę
- Można tak powiedzieć...
- Panna Movin mi nie wierzy? -spytał
- Tak panie Tomlinson ....
- Co by tu zrobić żeby mi tu panna uwierzyła   
- Wiesz , że jesteśmy na korytarzu 
- No to co?  - przyciągnął  mnie do siebie
- Wierzysz mi? 
- Nie -upierałam sie, Lou położył ręce na mojej talii
- A teraz? -spytał , coś przeszło przeze mnie , jakiś taki dreszcz. Lou przybliżył sie do mnie  i namiętnie pocałował. Po chwili oddałam pocałunek opierając się o niego. Staliśmy w drzwiach w samym przejściu. Wplotłam ręce w jego włosy i przyciągnęłam jeszcze bliżej, o ile to mogło być możliwe. 
- O , widzę że mamy tu jaką nowa parkę ,czemu ja o tym nic nie wiem? -spytał znajomy głos. Szalenie nie chciało mi sie odrywać od chłopaka, to musiałam , by byłoby trochę niezręcznie.
Na początku w ogóle go nie poznałam. W drzwiach wejściowych stał Liam Payne. 
- Liam !!!- krzyknęłam rzuciłam się na chłopaka przewracając go
- Lana spokój, -powiedział - widziałem to i żadymi akcjami nie wybijesz mi tego z głowy.
Rozglądnęłam się , dalej w korytarzyku stał Harry. Miałam nadzieje ze przynajmniej on tego nie widział. Ale chyba się myliłam bo chwilę potem pobiegł na górę. Wstałam  i pobiegłam za nim.

(Louis)
- Liam , kochanie! Czemu nie powiedziałeś  przyjeżdżasz? -spytałem
- Kochanie to teraz pobiegło na górę -powiedział 
- Zmieniłeś się -powiedziałem 
- Zmieniłem fryz -pochwalił się
- Nie no nie to -powiedziałem patrząc na jego głowę , miał tylko podcięte boki
- Mam nowe buty -powiedział 
- No tak to może być to !!!!! 


CDN.....


----------------------------------------------------------------------------------------------]
Długo mi szedł ten rozdział xD
Dla mojej siostry , któa nabija sie z mojej Gumisiofobii -> Izy <3
I naj przyjaciólki ---> Julii  (niedługo bedędzie coś dla ciebie xD
Liczę na epopeje xD

________________________GUMISIE TO ZUOOO_____________________________

środa, 3 lipca 2013

ROZDIZAŁ 74

(Lana)
Lulu poszła poszukać butelki , Zayn pisał zadania , a raczek próbował , na kartkach.
- Może byście pomogli? -spytał
- Nie dzięki , tak nam wygodnie-powiedział Louis 
- Lana , wstawaj-powiedział- pomożesz mi
Niechętnie wstałam i usiadłam koło Malika
-Więc?-spytałam 
- Co 'Więc?' Piszcie, sam nic nie wymyśle 
Louis usiadł koło nas 
- Ale wiesz ze Lana to Lana, nie wiadomo co się po niej spodziewać - zauważył Lou 
- Ta ale zaryzykujmy - powiedział Malik
Zaczęłam wypisywać zadania na kartce , Malik sie ulotnił, a Lou pisał pytania. Zbyt poważne te zadania to nie były. Zeszło nam jakieś półtorej godziny i byliśmy gotowi.Mieliśmy 9 zadań i 7 pytań.
-Lulu-powiedziałam wchodząc do kuchni i chciałam zapytać o tą butelkę ale widok kuchni mnie zszokował .Lulu zbierała coś z podłogi a kuchnia była cała z mąki unoszącej sie w powietrzu.- Coś ty tu zrobiła?!?! Ja ci móiłam żebyś butelkę przyniosła!
- TO JA MIAŁAM ZNALEŹĆ BUTELKĘ ?!?! -spytała zszokowana  
- Tak , cos ty robiła przez te półtora godziny ???
- No, sorry, spadły na mnie gdzieś tak 3 paczki maki więc wiesz
- Lulu...
- Zaraz znajdę i przyjdę  - powiedziała i zajrzała do szafki
- Ta, oby -powiedziałam i wyciągnęłam a szafki wielki pojemnik z pieprzem
- Po co ci to?
- Kara, za nie zrobienie zadania albo pytania 
Przyszłam do salonu gdzie siedzieli już Louis,Nathan, Zayn Niall i Hazza
- No to co zaczynamy? -spytała Lulu wchodząc 
- Co wy tu robicie? Nie powinniście być na imprezie?- spytałam
- No tak - odparł Sykes
- Ale musieli wezwaź policje , Taylor szuka jakiejś imprezy gdzieś.. na razie mamy byc w domu
- No to siadamy
- Kto kreci? -spytała Lulu kładąc butelkę na podłodze
- Serio po cytrynówce? -spytałam
- No co? Nie mogłam nic innego znaleźć
- Ta..
Lulu zakręciła , wypadło na Louisa. Lulu wzięła kartkę z zadaniem
- Masz... Zatańczyć macarene
Chwile potem Louis wykonywał jakieś dzikie densy  . Usiadł i zakręcił wypadło na Nathana
- Więc... -zaczął - hm... dam ci pytanie -Wziął kartkę -  Co byś zrobił gdybyś spotkał swojego klona?
- Nikt by nie mógł być moim klonem , jestem zbyt piękny - powiedział z uśmiechem zaczesując ręką swoje włosy.
- Ta z tym się zgadam -poparła Lulu
Nathan zakręcił, wypadło na Nialla, wział kartke
- Co byś wolał, być zjedzonym przez rekina czy zostać za torturowanym przez małpy ?
- Kto to wymyślał?- spytał Niall z dziwną miną
- Ja !- krzyknął Louis
- Ta, ani jedno ani drugie
- Musisz coś wybrać- powiedział Zayn
- No dobra... Niech będzie rekin , ale jeśli w moim pokoju coś będzie to was uduszę !
Niall zakręcił wypadło na Louisa
- Co by było gdyby zamknęli cię w centrum handlowym?
- Byłaby imprezka !!
Lou zakręcił , teraz ofiarą stała się Lulu
- Mam sie bać? -spytała
- No a jak , zadanie ci dam. Masz.. -powiedział losując kartkę - Masz... pocałować Nathana
Nathan zrobił swoja minę  a Lulu się na niego rzuciła  i zaczęli się całować.
- Trzy lata potem -powiedział Harry
- Zazdrościsz mu? -spytał Niall
- Nie , czego niby?
- Gramy dalej??
- Jasne
Lulu zakręciła po paru chwilach , wypadło na Zayna
- Masz dać -powiedziała i zaczęła się śmiać - dać zrobić z siebie ciastko ?
- Co?
- O co w tym chodzi?? - spytał -Kto to wymyślił?
No to przyszedł czas na moje wyjaśnienia  
- Ja -pochwaliłam się i pobiegłam do kuchni po bitą śmietanę i wiśnie w słoiku . Gdy Zayn zobaczył co mam  w ręce na serio się wystraszył co doprowadziło do ataku śmiechu Nialla.
- To co ?- spytałam -Robimy??
- Hahahaha no jasne -wykrzyczał Niall
- A czy ja tu mam coś do powiedzenia?
- Nie , chyba że chcesz wąchać pieprz -powiedziałam
- Dobra , dajesz -dał za wygraną
Zaczęłam stroić jego głowę bita śmietana , gdy skończyłam na czubku położyłam wisienkę.
- Mogę to już z siebie  ściagnać ?-s pytał
- No tak , zapomniałam  dopisać, do końca dnia masz to nosić
- Dobra dobra
Zakręcił butelką wypadło na mnie
- Hah no co za ironia.. -powiedział odkrywając kartkę - masz sie dac przerobić na Hitlera
- Super! Po co ja to wymyślałam ? - spytałam sama siebie
Lulu wzięła markera i dorysowała mi wąsy i brwi
- Jestem Hitlerem Yeeaaa!!! - zaczęłam biegać po pokoju jak opętana
Teraz ja zakręciłam. Wypadło na Louisa
- Heh - westchnęłam - masz sobie zrobić maseczkę z budyniu
- Nie no serio tam jest tak napisane ?
- No -pokazałam mu kartkę
Lulu przyniosła rozrobiony budyń w wodzie tak ze wyglądał jak krem. Lou sam sobie go zaczął nakładać . Trochę to trwało , ale w końcu skończył. Wyglądał jak japonka.
- Kręć -powiedziałam
- Ta, niech zgadnę mam w tym siedzieć do końca dnia ? Tak?
- No ba!
- Dobra dobra  jeszcze się odwdzięczę
- Ty mi grozisz czy żartujesz?
- Zobaczysz - powiedział kręcąc butelką . Wypadło na Harry'ego - Masz zjeść majonez
- Niech zgadnę , też Lana wymyślała? -powiedział
- No ba -powiedziała Lulu
- Serio muszę? 
- Tak , chyba że  -podsunęłam mu talerzyk z pieprzem
Ten lekko się nad tym pochylił a Louis niespodziewanie  wcisnął mu głowę do tego talerzyka.
Harry zaczął kichać i kaszleć. Zaczęło się ratowanie go. Po pół godzinie  można było grać dalej.
Teraz Lulu miała zadanie 
- Masz pocałować ...Zayna.. chyba ze chce rz skończyć tak jak ja?
Lulu popatrzyła na Nathana , wiedziałam ze ma dylemat. W końcu podeszła do Malika i go pocałowała 
Chwilę potem Nathan miał zaśpiewać jakiś hit.
- Ja uwielbiam go Styles tu jest i tańczy dla mnie. Bo , dobrze to wie że zgwałcę go i w szafie schowam na dnie - zaczął śpiewać
Potem Niall miał pocałować Hazzę . Robiło się już późno. Na samym końcu Nathan miał wypić Domestos.
- Lana - krzyknął gdy sie dowiedział co ma zrobić 
- Coooo......?? -spytałam z miną niewiniątka.
- Nigdy więcej nie gram z nią w butelkę -powiedział
- Też cię kocham
- Ej!- Lulu walnęła mnie w ramię
- No co? - spytałam  
Tym czasem Zayn już nalazł Nathanowi  do szklanki płyn. 
W tym samym momencie do domu wszedł dziadek. 
- Co robicie? - spytał  i popatrzył na nas jak na idiotów sie nie dziwie ja pomalowana mazakiem Louis z budyniem na twarzy a Zayn z bitą śmietaną na głowie.
- Niiiiic -pisnęłam i uciekliśmy na górę 
El i Karolina porwały chłopaków (czyt. Nialla Hazzę i Nathana) na jakąś nową imprezę. 
*Noc*
Obudził mnie krzyk 
- Lana pomóż mi!! -krzyczała Lulu 
 - Co sie stało ?! 
- Nic, tylko jestem przewiązana do łóżka?!?!?!


CDN...

----------------------------------------------------------
Jakiś taki drętwy mi wyszedł. Nieważne dodałam gify, jak się podoba? 
Polecajcie, czytajcie i komentujcie.
łał nie wiem jak mi to wszystko do głowy przyszło?!?!?! Jakoś tak dziwnie mi się go czyta ale decyzja do was należy.